sobota, 10 listopada 2012

rozdział 2

A wiec napisałam rozdział 2. Myśle, że będziecie w miare zadowoleni, bo opisy są poprawione i jest ich dość dużo. Końcówka powinna was zaciekawić.. Mam nadzieje, że będziecie dalej to czytać :D 


                                                    Rozdział 2

Obudził mnie zimny wiatr. Tę noc spędziłam na wysypisku śmieci. Nie mogę powiedzieć, aby spanie na błocie było wygodne. Raczej bardzo nie komfortowe. Usłyszałam ciche pomrukiwanie, wydobywało się z mojego brzucha. Byłam spragniona ludzkiej krwi. Wiedziałam, że to nie właściwe, ale co miałam zrobić? Nie wiedziałam jak mam się pozbyć tego, że podczas karmienia się człowiekiem odczuwam jeszcze większą potrzebę picia. Czuję się wtedy tak przyjemnie, jakby  spełniały  się moje  marzenia. Ile bym w tej chwili dała, aby spotkać jakiegoś niewinnego człowieka i tak po prostu nakarmić się nim. To przecież takie proste, a jednak mam z tym  trudność. Jakoś tego faceta, na brzegu rzeki zaatakowałam bez większego namysłu. Działałam pod wpływem emocji, chciałam uratować chłopca, który był przez niego bity.
Powoli podniosłam się z ziemi i otrzepałam z podartej, teraz już brązowej bluzki, zaschnięte błoto. Odgarnęłam kasztanowe włosy i oblizałam usta, na myśl o krwi. Rozejrzałam się dookoła i ruszyłam chodnikiem do dzielnicy, na której mieszkam. Po drodze wstąpiłam do sklepu z ubraniami. Przecież nie będę chodzić w podartych ciuchach! Otworzyłam drewniane drzwi i weszłam do środka. Na jednym stojaki, obok okna, stały kolorowe bluzki, a na drugim spódnice i spodnie. Na środku znajdował się kosz z ubraniami po przecenie. Podeszłam do niego i kupiłam sobie obcisłe dżinsy oraz czerwony sweterek na guziki. Ubrana w nowo zakupione ubranie wyszłam z budynku i skierowałam się na uliczkę, która prowadziła do mojego domu. Wkrótce po tym, stałam przed ogromnym wieżowcem, w którym miałam zaszczyt mieszkać. Wspięłam się po szklanych schodkach, które prowadziły do balkonu na piętrze, a stamtąd wchodziło się do mojego pokoju. Otworzyłam  drzwi i weszłam do dużego pomieszczenia, w którym mieściły się wszystkie moje sekrety. Przy ścianie stało łóżko, wykładane jednym z najlepszych materaców w kraju, obok niego była szafeczka, a na niej znajdował się żółty telefon stacjonarny i moja ulubiona książka. Pod oknem, przez które można było dojrzeć rzekę, stało drewniane biurko. Zaś w kącie stały trzy szafki z ubraniami. Ściany miały kolor niebieski, mój ulubiony. Dywanu nie miałam, po prostu podłoga była zrobiona z bordowych, podgrzewanych płytek. Lubiłam przesiadywać w swoim pokoju. Godzinami wpatrywanie się w okno. To było moje najciekawsze zajęcie. Zawsze nad rzeką coś się działo. Nie wyjaśniona śmierć, dziwne zwierzęta  wyrzucone na brzeg i coraz to dziwniejsze przypadki, które można było by uznać jedynie za wymysł kogoś szalonego.
Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki zniszczoną książkę. Otworzyłam ją na środku i przeczytałam  cytat ‘ Nawet jeśli wszyscy już w ciebie zwątpili pokaż, że się mylili ‘. Zawsze gdy miałam jakiekolwiek problemy, sięgałam po tę książkę i czytałam pierwsze zadanie, które rzuci mi się w oczy. Te słowa, które teraz zobaczyłam mówiły prawdę. Podpowiadało mi co mam zrobić, aby poczuć się dobrze. Domyśliłam się znaczenia tych słów. Wiedziałam co mam teraz zrobić.
Odłożyłam książkę na szafeczkę i otworzyłam drewniane drzwi, które prowadziły do korytarzu, na którym oprócz mnie, miała pokój  moja siostra.
Zapukałam i weszłam do pomieszczenia. To co tam zobaczyłam przeraziło mnie. Kiedyś pokój Rose, był przepełniony kolorem różowym. Teraz ściany miały kolor ciemno czerwony, zamiast ślicznych lalek, stały bez głowę manekiny. Kolorowe naklejki zastąpiły przerażające plakaty z horrorów. Jednak to co zobaczyłam ostatnie, najbardziej mnie przeraziło. Urocza, cztero letnia dziewczynka, siedziała przed telewizorem, oglądając Paranormal Activiti. Widząc to, szybko wzięłam pilot i wyłączyłam film. Podeszłam powoli do małej i spróbowałam ją wziąć na ręce.  Rose odwróciła się do mnie i pełnym nienawiści głosem zapytała
- Czego chcesz?!
- Co się stało Rose?! – spytałam przepełniona niepokojem
- Nic mi nie jest. Zostaw mnie. – odpowiedziała i ponownie włączyła film. Przypatrywałam się jej chwile, aż w końcu zobaczyłam na jej twarzy uśmiech. Śmiała się z tego, że aktorzy bali się potworów. Widząc to poczułam ciarki na plecach. Nie miałam zamiaru dalej patrzeć, jak moja siostra niszczy sobie umysł. Wyszłam.
Zszokowana usiadłam pod drzwiami do jej pokoju i zaczęłam płakać. Co się z nią stało? Przecież kiedyś taka nie była. To prawda, nigdy nie zachowywała się jak normalne dziecko, było w niej coś wyjątkowego, ale nie oglądała horrorów! Bała się ich! Musiałam się dowiedzieć co się z nią stało. Nagle usłyszałam syreny policyjne pod domem. Wyjrzałam przez okno, które wychodziło na przód domu. Na marmurowych schodach siedziała moja matka. Bladą twarz miała mokrą od łez. Obok niej stał ojciec. Jak zawsze nie wzruszony. Klepał Isobel po ramieniu, jednocześnie rozmawiając z oficerem.
Zdałam sobie sprawę z tego co się stało. Znaleźli moje ciało. Myślą, że nie żyję. Miałam ochotę krzyknąć, powiedzieć, że to nie prawda, ale nie mogłam tego zrobić. Bo niby co bym im powiedziała? ‘ Hej, nie umarłam. Ja tylko opuściłam swoje ciało i weszłam w drugie, identyczne do tamtego ‘ ? To nie miało żadnego sensu. Musiało zostać tak, jak było. Nagle to co myślałam, zupełnie umknęło. Cała moja wrażliwość poszła w niepamięć. Przypomniałam sobie, dlaczego skoczyłam. Bezuczuciowy ojciec, brak poparcia ze strony rodziny, no i oczywiście nieumiejętne wychowanie. Tak, to za to najbardziej ich nienawidziłam. Chociaż, jakby się tak zastanowić, to znalazła bym kilka zalet u matki. Wiedziałam przecież, że ojciec nigdy nie dał jej dojść do słowa, w sprawie wychowania mnie i Rose. Była bezradna wobec jego zasad. Po prostu chcąc uniknąć nie potrzebnych kłótni, podporządkowywała się jego zasadą. Powinien być wdzięczny Bogu za to, że obdarzył go tak dobrą kobietą. Inna już dawno by się z nim rozwiodła.
Nagle drzwi za mną się otworzyły i upadłam na podłogę. To co zobaczyłam, przekraczało moją wyobraźnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz